wtorek, 23 lutego 2010

2

Microsoft i Amazon podpisały umowę - Open Source w Kindle

Zaskakująca wiadomość dla organizacji promujących wolne oprogramowanie. Firmy Microsoft i Amazon.com podpisały właśnie umowę, na mocy której producent Kindle może korzystać w swoich e-czytnikach z wolnego oprogramowania i serwerów z zainstalowanym systemem Linux.

Microsoft twierdzi, że wolne oprogramowanie narusza w sumie 235 patentów, których jest właścicielem. A skoro patenty należą do niego, ma prawo odsprzedawać je trzecim firmom - np. Amazonowi. Natomiast w oczach społeczności Linuksa producent Kindle’a kupuje coś co jest… dostępne za darmo. W zamian za udostępnienie patentu Amazonowi, Microsoft uzyska prawo dostępu do patentów należących do internetowego sklepu. Co więcej, Amazon będzie musiał płacić firmie z Redmond za udostępniony patent. Kwota, jaką uzyska Microsoft nie została ujawniona.

Informacja na temat umowy między dwiema firmami wzbudziła niepokój w Linux Foundation, organizacji zajmującej się m.in. prawną stroną wolnego oprogramowania. Zdaniem Jima Zemlina, jednego z dyrektorów fundacji, Microsoft wzbudza niepotrzebne nieporozumienia wokół Linuksa. Zemlin stwierdził ponadto, że nie bardzo rozumie dlaczego firma Steve’a Ballmera zdecydowała się na takie posunięcie.

Jeśli ich strategią nie jest tworzenie niejasności wokół Linuksa, to ciężko powiedzieć, o co im chodzi - powiedział w rozmowie dla „The Wall Street Journal”. 

Przedstawiciele Microsoftu i Amazona odmówili komentarza.

0

Microsoft wspiera rynek książek elektronicznych

Ponad 65 tysięcy książek XIX-wiecznych twórców zostanie udostępnionych w elektronicznej postaci, do ściągnięcia za darmo, dzięki współpracy British Library i komputerowego potentata Microsoft.

Posiadacze czytnika Kindle, już od wiosny, będą mieli możliwość swobodnego pobierania dzieł Charles'a Dickens'a, Jane Austen i Thomas'a Hardy, jak również tysięcy mniej znanych autorów.

Dzięki dotacji Microsoft, którą dyrektor Brytyjskiej Biblioteki Narodowej określił jako "bardzo hojną", użytkownicy Kindle będą mieli okazję czytać oryginalne strony wiekowych książek w wersji cyfrowej. Jest to wyraźna odpowiedź na starania Google Books, która dąży do udostępniania książek w internecie za darmo. Microsoft i Amazon nie chcą pozwolić firmie z Krzemowej Doliny na zmonopolizowanie rynku książki cyfrowej.

- Uwolnienie klasycznych dzieł z półek ma znaczenie dla zrewolucjonizowania dostępu do największych światowych zasobów bibliotecznych - powiedział Lynne Brindley, dyrektor Biblioteki.

Najczęściej kupowane książki przez użytkowników Kindle są autorstwa współczesnych pisarzy, ponieważ te publikacje przynoszące największe profity wydawcom. Wiele organizacji nie może się zdecydować co do opłat za dzieła starsze, poza prawem autorskim. Brytyjska Biblioteka Narodowa udostępni wersje cyfrowe za darmo, a drukowane kopie udostępni do sprzedaży w serwisie Amazon. Kopie stylizowane na XIX-wieczne wydania, z charakterystycznymi okładkami i oryginalnymi ilustracjami, mają kosztować około 15-20 funtów, podczas gdy oryginalne wersje ponad 200.

Microsoft wespół z Biblioteką, która na mocy prawa posiada przynajmniej jeden egzemplarz każdej wydanej w kraju książki, przez ostatnie trzy lata skanowali dzieła. Projekt rozpoczęto od książek ponad stuletnich, ponieważ książki te nie są objęte prawami autorskimi, więc mogą być oferowane za darmo. Prawo autorskie wygasa 70 lat po śmierci autora.

W sumie, 35-40% drukowanych książek sprzed 1900 r. są niedostępne w innych bibliotekach publicznych i trudne do znalezienia w antykwariatach lub księgarniach internetowych.  Biblioteka ma nadzieję rozszerzyć program cyfryzacji poprzez skanowanie książek z początku XX. wieku o ile pozwoli im na to prawo autorskie.

poniedziałek, 22 lutego 2010

0

Nexto.pl rusza do społeczności

Nexto.pl
Wiodący na rynku sprzedaży publikacji w wersji elektronicznej sklep Nexto.pl podpisał zaplanowaną na rok umowę o współpracy z serwisem społecznościowym nakanapie.pl, skupionym wokół aktywności związanych z czytaniem i kupowaniem książek.

W pierwszym zakrojonym na taką skalę projekcie współpracy firm związanych z rynkiem wydawniczym wybrane opinie i recenzje z serwisu nakanapie.pl – zawierającego liczącą blisko 350 tys. pozycji bazę książek i skupiającego jedną z największych społeczności miłośników książek – trafią do klientów sklepu Nexto.pl.

Bardzo cieszy nas ta współpraca – mówi Marek Kasperski, współwłaściciel nakapanie.pl. Oferta e-booków i audiobooków Nexto.pl to duża wartość dla użytkowników naszego serwisu.

Dodatkowo dla klientów Nexto.pl i użytkowników nakanapie.pl przewidziano szereg promocji oraz konkursów prowadzonych zarówno w ramach współpracujących serwisów jak i na portalach społecznościowych takich jak Facebook.

Chcemy, aby Nexto.pl było nie tylko sklepem, w którym klienci dokonują zakupów, ale także miejscem wymiany porad, informacji i otrzymania rzetelnych opinii o produktach. Współpraca z nakapanie.pl jest pierwszym etapem szerszej promocji Nexto.pl w serwisach społecznościowych – mówi Bartłomiej Roszkowski, prezes zarządu NetPress Digital, spółki prowadzącej serwis Nexto.pl.

Subiektywne opinie na temat produktów i usług oraz ich recenzje są jednymi z najczęściej poszukiwanych w Internecie informacji. Według raportu E-commerce w Polsce firmy Gemius S.A., 85 proc. badanych internautów kupujących w sieci odpowiedziało, że Internet jest dla nich głównym źródłem wiedzy o produktach i usługach.

Co więcej, prawie 3/4 badanych zadeklarowało wcześniejsze zapoznawanie się z opiniami o markach i produktach przed podjęciem ostatecznej decyzji, czy kupić dany produkt. Rekomendacjami innych kierują się szczególnie osoby zainteresowane kulturą – książkami, filmem, prasą czy teatrem.


O Nakanapie.pl

Nakanapie.pl to jedna z największych w Polsce społeczności miłośników książek, skupiona wokół aktywności związanych z ich czytaniem i zakupem. To także największa w Polsce baza książek (licząca blisko 350 tys. pozycji), umożliwiająca użytkownikom tworzenie swoich prywatnych kolekcji oraz ocenianie i komentowanie tytułów.

Źródło: Informacja prasowa
0

Google: Filtr treści z myślą o Google Books?

Patent na technologię, która zmienia prezentowany dokument w zależności od geograficznego położenia użytkownika uzyskała firma Google. Co istotne, ta technologia nie jest gigantowi potrzebna, aby spełniać standardy krajów cenzurujących internet. Chodzi raczej o dostosowanie się do prawa autorskiego.

Wspomniany patent (7,664,751) firma Google uzyskała 16 lutego. Początkowo czytając go można się bardzo zdziwić. Firma znana z promowania neutralnego internetu proponuje "zmienny interfejs użytkownika bazujący na uprawnieniach dostępu". Mówiąc bardziej szczegółowo chodzi o system, w którym treści prezentowane użytkownikowi są uzależnione od informacji o jego położeniu geograficznym oraz na prawach dostępu ustalonych dla dokumentu.

"Filtrowanie internetu" to pierwsze słowo jakie przychodzi na myśl gdy czytamy tekst patentu. W opisie wynalazku zwrócono jednak uwagę na to, że system może służyć do ochrony praw autorskich. Poniżej cytat:

Przykładowo dostawca treści może dostarczać pewne książki, które stanowią domenę publiczną i inne dokumenty, do których dostawca treści nie ma pełnych praw. Stosownie do tego fragmenty książki, które dostawca treści decyduje się dostarczać do użytkownika, mogą się różnić.

Staje się jasne dlaczego firmie Google zależy na takiej technologii. Projekt Google Books, w ramach którego firma chce skanować i udostępniać książki, ma problemy głównie z prawem autorskim. Książka będąca domeną publiczną w jednym kraju może być wciąż chroniona prawem autorskim w innym. Odpowiedni filtr treści mógłby zapobiec naruszeniom praw autorskich w przypadku międzynarodowego serwisu.

Być może taki patent pomoże firmie Google w przekonaniu wydawców do Google Books, a w chwili obecnej przyszłość projektu nie jest pewna. Sąd wciąż nie wydał postanowienia w sprawie umowy z amerykańskimi wydawcami książek, która mogłaby uregulować choć w części kwestię korzystania z dzieł chronionych.

Google Books jest krytykowany w Europie (we Francji i Niemczech) oraz w Chinach. Z drugiej strony da się zauważyć, że Komisja Europejska jest pełna podziwu dla Google. Amerykańska firma jest o krok od stworzenia potężnego zbioru zeskanowanych książek, za co europejskie instytucje zabrały się dość późno.

W Europie rozważa się w chwili obecnej modyfikację praw autorskich w taki sposób, aby łatwiejsze było przenoszenie książek z bibliotek do sieci. Dotyczy to przede wszystkim dzieł "osieroconych", tzn. utworów, których właściciel nie może zostać zidentyfikowany lub zlokalizowany. British Library szacuje, że 40% jej kolekcji chronionej prawami autorskimi to utwory "osierocone".

Filtr według pomysłu Google może pozwolić na to, aby pewne dzieła zostały zeskanowane i były dostępne chociaż dla części internautów. Nie zmienia to faktu, że sam patent może budzić wątpliwości. Co się stanie, jeśli inna amerykańska firma będzie chciała skanować książki i udostępniać je użytkownikom w wybranych krajach? Czy patent w rękach Google będzie przeszkodą dla konkurencji?

sobota, 20 lutego 2010

0

Złote Myśli - przychody wyższe o 29% w 2009

Przychód wyższy o 28 proc. oraz 41-proc. wzrost liczby sprzedanych publikacji odnotowało Wydawnictwo Złote Myśli w 2009 roku.
W ofercie Złotych Myśli znajduje się obecnie blisko 400 publikacji: e-booków, od 2005 roku także w wersji drukowanych, a od 2008 również książek audio w formacie mp3. W minionym roku wydawnictwo wprowadziło do sprzedaży 52 nowe tytuły. Sprzedało łącznie 108 tys. publikacji, co przyniosło ponad 2,38 mln przychodu, przy 1,85 mln zł rok wcześniej. Średnia cena książki wydawnictwa wyniosła 22 zł i była o 2,40 zł niższa niż w roku poprzednim.

Na pytanie o przyczynę tej tendencji wzrostowej odpowiada Mateusz Chłodnicki, wiceprezes Wydawnictwa:
„Po pierwsze, w tematyce naszych książek. Tematyka biznesowa, motywacyjna czy poświęcona zdobywaniu sukcesu cieszy się coraz większym powodzeniem, tym bardziej w okresie kryzysu. Po drugie, cały czas skupiamy się na tym, aby dostarczać naszym czytelnikom to, czego potrzebują do własnego rozwoju. Z roku na rok wydajemy coraz lepsze merytorycznie książki i choć zaczynaliśmy od zera, jesteśmy już rozpoznawaną marką na rynku książek związanych z motywacją i psychologią sukcesu. Ponadto wykorzystujemy nowoczesne narzędzia przy promocji naszych książek, takie jak dynamicznie rozwijający się program partnerski, w którym nasi partnerzy zarobili już ponad 1,6 mln zł na promocji naszych publikacji”.

piątek, 19 lutego 2010

0

Kindle dla BlackBerry - za darmo!

Kindle for BlackBerry
Amazon rozszerza rynek potencjalnych klientów ebooków - darmowa aplikacja dla BlackBerry pozwoli ich użytkownikom na kupowanie e-książek.

Amazon nie zamierza spoczywać na laurach związanych z rewelacyjnymi wynikami sprzedaży Kindle - czytnika e-książek. Urządzenie okazało się absolutnym hitem internetowego sklepu, przyczyniając się do bardzo dobrych wyników finansowych. Firma chce teraz wykorzystać ogromny potencjał, jaki tkwi w rynku smartfonów. Zdaje sobie bowiem sprawę, że nie wszyscy chcieliby kupować kolejne urządzenie, ale z elektronicznych książek chętnie by skorzystali.

Z myślą o użytkownikach BlackBerry wypuszczono na rynek aplikację "Kindle for BlackBerry", dzięki której wszyscy posiadacze smartfonów kanadyjskiej firmy bez kupowania czytnika zyskają dostęp do ogromnej kolekcji elektronicznych książek. Obecnie w sprzedaży znajduje się 420 tysięcy pozycji, w tym 102 ze 112 bestsellerów według New York Timesa.

Sytuacja Kindle jest bardzo podobna do koncepcji firmy Apple związanej z iPhonem oraz App Store. Sprzedaż telefonów jest niewątpliwie poważną pozycją w wynikach finansowych firmy, niemniej jednak sprzedawane do nich aplikacje także zapewniają ważne źródło przychodów, co ważne - rosnące razem z liczbą telefonów i odtwarzaczy MP3.

Usługa dostępna jest na razie tylko w Stanach Zjednoczonych. Ceny książek są takie same, jak w przypadku kupowania ich bezpośrednio dla Kindle - zazwyczaj 9,99 dolarów.

0

Google tłumaczy się przed sądem ze skanowania

Sąd nie wydał postanowienia w sprawie umowy z amerykańskimi wydawcami książek, gdyż zbyt wiele kwestii pozostanie niewyjaśnionych. Jeśli Google ich nie rozwieje, raczej nie będzie mogła kontynuować swojego projektu.

Wczoraj odbyło się pierwsze przesłuchanie stron w sprawie porozumienia między Google a amerykańskimi wydawcami książek skupionymi w Authors Guild. Na jego podstawie firma miałaby stworzyć rejestr książek i ich autorów, gdzie poszczególni twórcy umieszczaliby swe dzieła. Na tej podstawie otrzymywaliby także wynagrodzenie od Google za ich publikację w sieci. Koszt - 125 milionów dolarów.

Nie wszyscy jednak uważają, że amerykańska firma powinna kontynuować swój projekt - Google Books. Swój sprzeciw wyraziły m.in. największy sklep internetowy Amazon oraz amerykański Departament Sprawiedliwości. W Europie inicjatywa Google także nie cieszy się dużą popularnością, zwłaszcza nad Sekwaną, gdzie realizowany jest lokalny projekt. Rządy w Berlinie i Paryżu oficjalnie wypowiedziały się przeciwko umowie.

Nowojorska sędzia Denny Chin już na samym początku posiedzenie oznajmiła, że nie wyda orzeczenia ze względu na złożoność materii. Jej, podobnie, jak i przeciwnikom umowy, nie podoba się, że w internecie znajdą się wszystkie zeskanowane dzieła, chyba że ich twórca zgłosi firmie, że sobie tego nie życzy. Prawo autorskie w Stanach Zjednoczonych wymaga, by zgoda była uzyskana przed upublicznieniem dzieła.

Poważny niepokój budzą także kwestie prywatności. Według jednej ze stron Google dysponuje oprogramowaniem, które umożliwia śledzenie, co jest w danym momencie czytane, a także rejestrowanie notatek czynionych przez czytelników. Daralyn Durie, reprezentująca firmę z Mountain View, przyznała, że faktycznie część prywatności zostanie utracona, gdy czytelnicy korzystać będą z usługi na komputerach osobistych - podaje agencja Reuters.

Ewentualne wejście w życie porozumienia mogłoby przyczynić się do znacznej poprawy dostępności książek, zwłaszcza tych mniej popularnych. Nie miałoby już także znaczenia, gdzie fizycznie znajduje się egzemplarz danej książki. Powstaje jednak pytanie, co jest ważniejsze - prawo autorskie czy interesy korporacji, nawet działającej w dobrej wierze?

czwartek, 18 lutego 2010

1

Czytniki e-książek BeBook i BeBook mini

Firma iSource poszerzyła swoją ofertę o urządzenie BeBook, czyli czytnik e-książek. Waży 220 gram, "mieści się w kieszeni", a  jest w stanie pomieścić od 1 000 do 4 000 tysięcy książek, gazet, dokumentów do pracy oraz nośników audio.

Czytnik BeBook potrafi odczytać wiele różnych formatów, takich jak pdf, doc, txt, rtf, html, djvu, chm, fb2, wolf, mp3, png, tiff, gif, jpg i bmp.

System wyświetlania za pomocą tuszu elektronicznego oferuje taki sam komfort czytania jak na papierze, na 6-calowym ekranie. Urządzenie jest oszczędne, jego czas pracy pozwoli przeczytać do 7 000 stron. Co więcej, BeBook posiada możliwość zaznaczania stron, powiększania czcionki tekstu, odczytu pionowego lub poziomego oraz wyświetlania obrazów.

Dzięki funkcji TTS (text to speach), automatycznie odczytuje treść zapisaną w formie tekstu i automatycznie przechodzi do kolejnej strony. Dzięki TTS nie trzeba rezygnować z czytania wciągającej powieści, np. podczas prowadzenia samochodu. Co ważne funkcja ta ułatwia także naukę języków obcych. Cena urządzenia to 1 199 zł.

Książki w wersji Mini

BeBook mini to mniejszy brat BeBooka, mini dzięki mniejszemu ekranowi 5 cali jest jeszcze lżejszy, zgrabniejszy i bardziej poręczny. Dzięki możliwości konwertowania tekstu z pionu do poziomu czytanie jest również komfortowe jak w modelu 6-calowym.  Tusz e-ink Vizplex do złudzenia przypomina tusz w prawdziwej książce. Jego cena to 949 zł.

0

Gigantyczne przedsięwzięcie Google nielegalne?

W Nowym Jorku rozpocznie się dziś przesłuchanie w sprawie gigantycznej biblioteki elektronicznych książek, którą usiłuje utworzyć firma Google. Sąd ma zdecydować, czy plany koncernu są legalne.

Google skanuje miliony książek i chce udostępniać je w internecie. Plany przedstawione sześć lat temu spotkały się z ostrym sprzeciwem wydawców. Po długich sporach Google zgodził się zapłacić 125 milionów dolarów za stworzenie tak zwanego Rejestru Praw do Książek, dzięki któremu właściciele praw autorskich mogliby otrzymywać należne honoraria za zeskanowane pozycje.

Taka ugoda nie zadowala jednak ugrupowań konsumenckich, departamentu sprawiedliwości USA, czy takich konkurentów Google'a jak Amazon, Microsoft i Yahoo.

Dziś w Nowym Jorku swe zastrzeżenia ma zgłosić 26 zainteresowanych stron. Tymczasem Google podkreśla, że sąd "ma w rękach klucz do największej biblioteki świata".

środa, 17 lutego 2010

2

Kindle: w tym roku kupią go miliony ludzi?

Zbliża się czas Kindle. Według analityków, w 2010 roku ma sprzedać się ponad 3 miliony sztuk e-czytnika Amazonu.

Firma Barclays Capital oszacowuje sprzedaż Kindle w 2010 roku na 3.1 miliona sztuk. Jeżeli tak by się stało, to oznaczałoby to aż 62% wzrost rok do roku. W związku z tym Kindle miałby przynieść aż 1.6 miliarda zysków dla Amazonu - podaje serwis Moconews.net.

W tym roku jednak Kindle zyskał konkurencję w postaci iPada, tabletu firmy Apple.

Może widmo konkurencji iPada spowoduje, że Amazon obniży jeszcze cenę swojego gadżetu. Niska cena byłaby korzystna dla wszystkich - czytelnicy masowo mogliby zacząć kupować Kindle, a Amazon zarabiałby na sprzedaży e-książek dla wielu użytkowników.

Z drugiej strony iPad wcale nie musi przekonać Amazonu do obniżki ceny swojego e-czytnika, gdyż Kindle już teraz jest zdecydowanie tańszy i - co ważniejsze - wykorzystuje technologię e-papieru, której brak tabletowi Apple'a.

0

Google usprawiedliwia Google Books

Google odpiera zarzuty dotyczące projektu Google Books. Po Amazonie i amerykańskim Departament Sprawiedliwości zastrzeżenia do projektu zgłosiły także Indie.

Jakiś czas temu Amazon złożył przed nowojorskim sądem, zajmującym się sprawą Google Books, swój sprzeciw w sprawie projektu firmy z Montain View. Swój krok uzasadnił obawą o to, że Google może stać się monopolistą na rynku e-książek.

Amazon, który w razie takiego obrotu sprawy, miałby wiele do stracenia, sprzeciwił się ostatecznemu zawarciu porozumienia, które Google ma zawrzeć z Amerykańskim Stowarzyszeniem Wydawców. Miałoby ono zakończyć spór i pozwolić Google na dalsze skanowanie książek.

Potem wątpliwości największego na świecie sklepu internetowego podzielił także amerykański Departament Sprawiedliwości. Ostatnio także Indie poinformowały, że umowa jest dla nich nie do zaakceptowania. Do amerykańskiego sądu wpłynęło pismo 15 hinduskich autorów i wydawców oraz 2 tamtejszych organizacji.

Google w końcu postanowiło przedstawić własne stanowisko w tej sprawie, odrzucając wszelkie zarzuty zgodnie z którymi porozumienie między koncernem a Amerykańskim Stowarzyszeniem Wydawców nie może zostać zawarte w obecnym kształcie. Google podkreśliło, że w porozumieniu wprowadzono już zmiany, których oczekiwał rząd.

Nie została wprowadzona jedna dość istotna poprawka: autorzy książek będą musieli oficjalnie wystąpić z prośbą o usunięcie ich dzieł z Google Books. Jeżeli tego nie zrobią, to ciche założenie jest takie, że wyrazili zgodę na to, aby znalazły się w projekcie. Departament Sprawiedliwości chciał, aby Google rozpoczęło skanowanie dopiero po otrzymaniu zgody autora.

Google skomentowało także postawę Amazona, mówiąc, że zarzuca jej monopol, nie zauważając własnej mocnej pozycji na rynku książek elektronicznych.

Za dwa dni przesłuchanie, które rozstrzygnie losy porozumienia.

wtorek, 16 lutego 2010

0

Energy Book 2061, 6-calowy czytnik od Energy Sistem

Energy Book 2061
Mało znany producent, hiszpańska firma Energy Sistem, rozszerza swoją ofertę o czytnik książek. Energy Book 2061 został wyposażony w ekran o przekątnej 6 cali E-ink Vizplex, wyświetlający obraz o rozdzielczości 800 x 600 punktów i 16 stopniowej skali szarości. Producent umieścił w urządzeniu procesor Samsung oparty na szeroko stosowanej w urządzeniach przenośnych architekturze ARM9. Model posiada ponadto 64 MB wewnętrznej pamięci, slot kart SD/SDHC o pojemności do 2 GB, złącze USB, wielojęzyczny interfejs i akumulator litowy pozwalający na przeczytanie do 6000 stron. Wymiary Energy Book 2061 to 178 x 129 x 10 mm, a waga – 228 gramów. Urządzenie umożliwia odczyt popularnych plików PDF i EPUB. Sprzedaż czytnika e-book wraz z 2GB kartą pamięci rozpocznie się w Europie 12 marca w cenie około 258 Euro.


0

Biały Dom wspiera e-książki

Barrack Obama - CreativeCommons - marketingfacts
Najnowszy raport ekonomiczny prezydenta USA upubliczniony został w formatach także dla czytników e-książek, co zapewne ucieszy ich posiadaczy. Boom na e-booki trwa, pytanie, jak długo.

O tym, że rynek e-booków rozwija się dynamicznie, nie trzeba nikogo przekonywać. Doskonałe wyniki sprzedaży Kindle, dominującego na rynku czytnika e-książek firmy Amazon, czy też niemożność nadążenia z produkcją Nooka, analogicznego urządzenia księgarni Barnes&Noble, świadczą o tym, że konsumenci chcą książek elektronicznych. Zupełnie inną kwestią jest jednak to, czy pozostaną im wierni. W świecie coraz bardziej zdominowanym przez technologię rosnąć może potrzeba powrotu do tego, co tradycyjne. W tym przypadku do papierowych książek.

Technologia ta zyskała jednak silne wsparcie - najnowszy raport ekonomiczny prezydenta Stanów Zjednoczonych, do tej pory publikowany jedynie w formie plików PDF, został udostępniony również w formatach dla Kindle oraz ePUB, wykorzystywanym przez Nooka i Readera firmy Sony - podaje ArsTechnica. To niewątpliwie przełom w podejściu Białego Domu. Ma to także wymiar ekologiczny - część osób zazwyczaj drukowała kilkusetstronicowe raporty, które po przeczytaniu trafiały na przemiał.

Teraz, dzięki czytnikom e-książek, może się to zmienić. Biały Dom podkreślił, że jest to część planu uczynienia administracji rządowej bardziej dostępną, jak i bardziej przyjazną środowisku naturalnemu. W polskich urzędach szczytem zaawansowania wydaje się fakt, że dokumenty w ogóle dostępne są w internecie i to w formacie PDF. Na inne przyjdzie nam jeszcze poczekać. Wydaje się, że przed administracją nad Wisłą są bardziej naglące potrzeby informatyczne.

poniedziałek, 15 lutego 2010

0

Aktualizacja dla czytnika eClicto już dostępna!

Dostępny jest już upgrade, który bezpłatnie mogą pobrać użytkownicy czytnika eClicto.

Dzięki nowej aplikacji czytnik zużywa teraz mniej energii, a tym samym zwiększa się żywotność baterii. Upgrade pozwala też urządzeniu zapamiętać ostatnio czytane miejsce w e-booku, z dokładnością do akapitu i poprawia jakość odtwarzania plików muzycznych. Zwiększyła się ponadto funkcjonalność menu, które jest teraz wielopoziomowe i cykliczne.

Aplikacja jest do pobrania z zainstalowanego w komputerze użytkownika programu Manager eClicto oraz z Księgarni eClicto (znajduje się w Plikach do pobrania).

Aby poprawnie zaktualizować oprogramowanie na czytnik eClicto, należy postępować zgodnie z instrukcją aktualizacji.

piątek, 12 lutego 2010

0

Amazon rozdaje czytnik Kindle za darmo!

Jak donosi serwis TechCrunch, największa księgarnia internetowa na świecie - Amazon.com - zamierza każdemu subskrybentowi usługi Amazon Prime, wysłać darmowy czytnik e-booków Kindle.

Usługa Amazon Prime polega na tym, że za roczny abonament w wysokości 79 dolarów otrzymujemy za darmo wysyłkę każdego zamówionego produktu w sklepie w ciągu 2 dni roboczych.

Osoby, które dostaną darmowy czytnik są więc w grupie najbardziej wartościowych klientów firmy, dokonujących dużo częstszych zamówień.

Oferta jest odpowiedzią na zagrożenie ze strony rosnącej konkurencji e-readerowo-tabletowej. Amazon liczy, że najwierniejsi klienci, którzy otrzymają ten oryginalny prezent, szybko zwrócą sklepowi poniesione koszty, kupując elektroniczne wydania książek i gazet.